środa, 3 lipca 2013

"Zapoznanie" - Rozdział I

-Mamo, będzie dobrze? - zapytałam.
-Oczywiście, żabko, nie martw się, kiedyś wszystko musi się ułożyć. - odpowiedziała mama.
-Boję się, a co z nami dalej będzie?
-Nie mam pojęcia.
Spojrzałam w drugą stronę, a mamy nie było.
-Mamo! - krzyknęłam przestraszona.
Nagle ktoś mnie złapał za bark i powiedział :
-Nie martw się, ja zaraz wrócę.
-Na pewno?
-Tak.
-Trzymam cię za słowo.
-Aaaa! Pomocy!
-Mamo! Mamo! Mamo?
Cisza*

-Hyyy!* - obudziłam się przestraszona.
-Co się stało? O nie, znowu mi się to śniło.
-Cassadie, złotko, zejdź na dół.
-Tak?
-Przynieś mi napój pomarańczowy.
-Dobrze.
-Tylko szybko.
Opowiem Wam niespodziewaną historię, która odmieniła moje życie na zawsze. Zacznę od początku. Gdy byłam mała, mieszkałam razem z mamą. Nie powodziło nam się dobrze, ale ważne, że miałyśmy siebie na wzajem. Śniło mi się coś strasznego. Jeden fragment z moje dzieciństwa, gdy straciłam mamę, nie zdążyłam się nawet z nią pożegnać. W tej chwili mieszkam z macochą, zaadoptowała mnie, chociaż za mną nie przepada. Oprócz mnie i Anny mieszkają też 2 bliźniaczki, Addie i Maddie, są to córki Anny. Nie lubię ich, z resztą one mnie też. Nie jestem dość lubiana w szkole ani w domu. Zawsze wszystko spada na mnie. Wiem, ta opowieść zaczyna się jak Kopciuszka, ale ta jest bardziej w młodzieżowej wersji. A więc wróćmy do teraźniejszości, gdyż z początkiem się zapoznaliście. Co jakiś czas będę Wam tłumaczyć moje życie.
-Cassadie, nie zapomnij posprzątać mojego pokoju! - powiedziała Addie.
-A sama nie możesz go posprzątać?
-Przecież wiesz, że ja od tego nie jestem.
Idę do kuchni i nalewam sok*
-Proszę.
-Dziękuję, jakie dobre z Ciebie dziecko. Tylko teraz nie myśl, że będę Cię inaczej traktować.
Od małego chciałam śpiewać, mama mówiła, że mam do tego talent. W I klasie gimnazjum chciałam zgłosić się do szkolnego konkursu, lecz Anna mi na to nie pozwoliła, miały wystąpić jej córki. Była strasznie załamana, bo nie zajęły I. miejsca, a nawet nie przeszły eliminacji. Anna twierdzi, że nie mam talentu, ale za to one są obdarzone talentem. Szkoda, że okłamuje samą siebie. Tak naprawdę pewnie twierdzi inaczej, lecz nie chce mnie dopuścić do głosu, gdyż boi się, że dam sobie radę. Mam plany na przyszłość, aby dostać się do specjalnej szkoły muzycznej, gdzie pomogą osiągnąć mój wymarzony cel. Nigdy nie mogłam liczyć na pomoc macochy, zawsze była przeciwko mnie. Gdy tylko zaniosłam swoje papiery do "Music, talent and sing" czułam, że moje życie się odmieni. Czekałam tylko na list z potwierdzeniem, że mnie tam przyjmują. Od razu wyprowadziłabym się z tego koszmarnego domu, nie robiłabym już za służącą, tylko gwiazdę. Wiem, to trochę dziwne marzenie, jak na siedemnastolatkę, ale ważne jest, aby spełniać swoje marzenia. Chciałam na początku wystąpić w X factorze, tak jak One Direction, bo to oni są moimi idolami, nauczyli mnie, aby wierzyć w siebie. Wówczas Anna nie wyraziła na to zgody, czego bym mogła się po niej spodziewać. Niby nie realne, ale jednak. Gdyby moja mama żyła, by mi pomagała z całych sił, jak tylko by mogła. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się? Historia wymyślana na poczekaniu. Nudzi mi się, a coś mnie natchnęło, aby napisać nowe opowiadanie. ;D Czekam na komentarze, nawet na te nie miłe :) Jak Ci się coś nie podoba, to po prostu napisz, postaram się coś  zmienić :3

/#1D4ever,bitch

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz